Działo się to bardzo dawno temu i w zupełności jest nieprawdą, aczkolwiek zdarzyło się pewnego dnia, że dyrektorka Tiffany ze szkoły pod patronatem Szczęśliwej Maryi wezwała przed swe oblicze niejakiego teachera Jeffa, po czym rzekła:
- Teacherze Jeffe, nasza szkoła się rozrasta, w związku z czym chciałabym przydzielić ci dodatkowe dwie klasy.
Teacher Jeff zmarszczył czoło, zadumał się.
- Wielkim zaszczytem jest tak wielka oznaka przyjaźni i zaufania, którą mnie darzysz, o Pani! – rzekł teacher Jeff. – Niemniej nie mogę przyjąć tego zaszczytu, gdyż kolidowałby on z mymi studiami nad mową chińską i jej fascynującym pismem.
Dyrektorka Tiffany miast spochmurnieć, jakoż było w tej krainie w zwyczaju – grzecznie się uśmiechnęła.
- Jak to? – rzuciła.
- Tak to – odrzekł Jeff.
- Jak to tak to? – odrzuciła Tiffany.
- Tak to, tak to – odrzekł Jeff.
- Ależ teacherze Jeffie, wiele się po tobie spodziewałam, ale nie takiej niewdzięczności. Jakże teraz spojrzę w oczy rodzicom dzieci, którzy zapłacili już z góry za przyszłe zajęcia? Czy ty wiesz jak dużo pieniędzy na tym stracę?
- Oj dużo, dużo!
- Przypomnij sobie, kto cię przyjął jako pisklę nauczycielskie w swoje grono i wykarmił na jastrzębia edukacji?
- Pani Dyrektor – odpowiedział Jeff.
- Kto narażając swe dobre imię dal ci – cudzoziemcowi – wikt i opierunek na tej obcej ziemi?
- Pani Dyrektor.
- A widzisz, widzisz. W związku z powyższym prosiłabym cię uprzejmie o znalezienie nauczyciela, który zaopiekuje się klasami uczynionymi dla ciebie, zrozumiano?
- Zrozumiano, Pani Dyrektor.
W taki oto sposób do szkoły Szczęśliwej Maryi na przedmieściach Tajpej trafił kolejny Polak -niejaki N. i jako że Polak N. w jednym z wyznaczonych mu na nauczanie dni oddawał się innym zajęciom, sprowadził do Szczęśliwej Maryi kolejną Polkę – niejaką B. Tegoż czasu w tajwańskiej szkole angielskiego zaczęło uczyć troje Polaków.
—
Dyrektorka Tiffany ceniła lojalność i z wdzięczności za sprowadzanie do szkoły nowego nauczyciela N. (oczywiście nie miała pojęcia, że N. był Polakiem, Jeff poinformował ją bowiem, że N. pochodzi z Walii) otworzyła specjalnie dla Jeffa zajęcia relaksacyjne, podczas których zadaniem Jeffa było nauczanie czytania i pisania po angielsku. Na lekcje te zapisano jedynie dwóch uczniów, dzięki czemu było to prawdopodobnie najłatwiejsze zarabianie pieniędzy w dotychczasowych życiu Jeffa. Dwugodzinna lekcja składała się z części wstępnej, podczas której Jeff sprawdzał zadania domowe. Następnie kazał otworzyć uczniom czytanki i puszczał płytę CD, na której angielski lektor czytankę odczytywał. W ten sposób Jeff uczył się poprawnego czytania razem z dziećmi. Po czytaniu Jeff organizował zabawę w rzucaniu przyczepnymi piłeczkami do tarczy namalowanej na tablicy. Potem następowała przerwa, a po przerwie nauka pisania. Jeff rozdawał uczniom kartki i kazał im pisać. Wolno i dokładnie.
Jak teacher Jeff nauczał o łazience






