Francesca, 24 lata.
Tajwańczycy są dziwni. Przyjechała do Tajpej już miesiąc temu i dalej nie może się przyzwyczaić do ich wolnego chodzenia. I tak jest lepiej niż w Chinach. Jej koleżanka była tam miesiąc i nie poleca. I nie, żeby przesadzała. Byla już dłuższy czas za granicą. Pól roku studiowała we Francji. Ma problemy z nauką chińskiego, ponieważ podręcznik do nauki zrobiony jest dla studentów anglojęzycznych. Jej angielski nie jest najlepszy. Gdyby książka napisana była po włosku, na pewno nie miałaby większych kłopotów. Na szczęście jest internet. Dzięki niemu może codziennie rozmawiać ze swoim chłopakiem. Jego ojciec ma firmę dostawczą w Rzymie.
Katherine, 21 lat.
Tajwański współlokator dal jej w prezencie nowy telefon komórkowy. Nie wie czy go przyjąć, bo on chyba coś do niej czuje. Chce ją zabrać w weekend do klubu i się zgodziła, postawiła jednak sprawę jasno – bo lubi jasne sytuacje: przyjaźń i nic poza tym. To naprawdę fajny gość, ale ona nie chce się na razie z nikim wiązać. Na początek pojeździ sobie po świecie, potem może jakieś studia. Trochę denerwuje ją to, że wszyscy chcą rozmawiać z nią po angielsku. Przyjechała tu przecież, żeby się uczyć chińskiego. Ludzie cały czas mówią jej coś o kangurach i misiach koala, a ona mieszka w Melbourne i widziała je tylko w telewizji i w zoo. Myśli też, żeby zapisać się na Tai-chi, zajęcia są jednak zbyt wcześnie rano.
Daniela, 43 lata.
Nauczycielka chińskiego mogłaby być milsza. Wie co mówi, bo sama uczyła. Jej zajęcia nigdy nie były tak nudne. Tęskni do swoich uczniów. Kocha dzieci. Cały czas utrzymuje z nimi kontakt. Pytają kiedy wróci, bo w zastępstwie za nią fizyki uczy dyrektor, który jest alkoholikiem. Na święta z Hamburga przyjadą jej rodzice i co jeśli tego czasu nie będzie potrafiła złożyć w restauracji, gdzie ich zaprosi, zamówienia po chińsku? Gotowi pomyśleć, że jej wyjazd na Tajwan był tylko marnotrawieniem ich pieniędzy.
Talia, 29 lat.
To trochę jakby ich miesiąc miodowy. Pobrali się niecałe trzy miesiące temu. I nagle dostał stypendium na Tajwanie. Jej dziadkowie pochodzą z Jemenu, dlatego ma tak ciemną karnację. Jej mąż uczy się kung-fu. Studiował filozofię wschodu w Jerozolimie i teraz pisze magisterkę o taoizmie. Sama myśli, żeby zacząć uczyć angielskiego w Tajpej, boi się jednak, że to jest nielegalne i mogą ją złapać. Nigdy nie była w Polsce, ale jej mąż był.
Zobacz także:

0 odpowiedzi jak dotąd ↓
Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.