Kuba Station

Wpisy od wrzesień 2008

Wszyscy lubimy włoskie produkty

wrzesień 27, 2008 · 2 komentarzy

- Montblanc to niemieckie długopisy – stwierdziła pani.

- Montblanc nie są niemieckie, ale francuskie – odpowiedziała Niemka.

- Oj nie, nie, Montblanc są niemieckie – tak jest napisane w renomowanych czasopismach, tak podają reklamy – pani usilnie trzymała się swej wersji.

W tym miejscu według azjatyckich zwyczajów Niemka powinna się uśmiechnąć i przyznać pani rację. Niemka w Azji przebywała jednak od niedawna i nie wiedziała, że podważając zdanie nauczycielki, podważa cały tutejszy system społeczny.

- Montblanc nie są niemieckie, ale francuskie – powtórzyła Niemka.

- Montblanc są francuskie – odezwał się w końcu Francuz.

Wietnamki obserwowały całą scenę z otwartymi ustami zagubionych sześciolatków. Spieranie się z nauczycielem musiało być dla nich nie lada nowością. Twarze Japonek ani drgnęły. Pani nie dała jednak za wygraną. Poddanie się oznaczałoby koniec jej nauczycielskiej kariery.

- Montblanc są niemieckie – powtórzyła ze stanowczością.

Niemka uśmiechnęła się, kiwnęła potakująco głową i zaczęła rysować kółka w zeszycie.

….

Daniela miała 43 lata i pracowała w Wiedniu jako nauczycielka fizyki w szkole podstawowej. Bez męża i dzieci postanowiła zrobić sobie przerwę w pracy i na rok wyjechać do Azji. Początkowo myślała o Korei, gdyż stamtąd wywodził się jej ulubiony piosenkarz, którego zdjęciami miała obklejone zeszyty. Słyszała jednak, że na Tajwanie stosunek tubylczej ludności do obcokrajowców jest najbardziej przyjazny w całej Azji.

- Nie czuje w ogóle różnicy wieku między mną a kolegami z klasy – stwierdziła pewnego razu w szkolnej kawiarence, uśmiechając się w stronę 20-letniej Australijki.

- W moim domu w Niemczech sprząta Polka – Grażyna. Bardzo się przyjaźnimy – dodała, szepcząc mi na ucho.

….

Tajwańczycy mają do osiągnięć Chin stosunek ambiwalentny. Niemniej w dzień wystrzelenia przez Chińczyków rakiety w kosmos pani dołączyła do chóru opiewającego chińskie sukcesy i nauczyła nas, że tak popularne na Zachodzie hamburgery zostały w istocie wymyślone przez Chińczyków, a nie jak się powszechnie sądzi przez Niemców.

- Jak, gdzie, dlaczego? – dziwiła się Niemka.

- To proste – odrzekła pani. – „Hanbao” dotarły do Europy w XIII wieku za pośrednictwem Mongołów.

Pani szczególnie upodobała sobie Włoszkę i ilekroć zwracała się do niej, wymieniała kilka z włoska brzmiących firm, wydobywając z siebie przy tym wstydliwy, acz rozkoszny chichot.

- Gucci, Armani, Valentino! – recytowała w uniesieniu pani. – Czy wszyscy lubią kupować włoskie produkty? – pytała.

- Nie wszyscy lubią kupować włoskie produkty – odpowiedziała Włoszka.

Z punktu widzenia Tajwańczyka nielubienie włoskich markowych produktów należało uznać za poważną aberrację, i jako że Włoszka wyglądała modnie i zdrowo jak dziewczęta wyglądać powinny, pani uznała jej odpowiedź za językową pomyłkę.

- Wszyscy lubimy włoskie produkty – poprawiła Włoszkę.

- Wszyscy lubimy włoskie produkty – Włoszka przytaknęła.

————————-
Zobacz podobne:

O chińskiej rodzinie, misiach koala i fight clubach
————————

Kategorie: Opowiesci tajwanskie
Otagowane: , , , , , ,

Piękna Ameryka, mały Tajwan i ładne buty Japonki

wrzesień 20, 2008 · 1 komentarz

Przed wykładem o chińskich znakach zauważam dwie Polki. Szemrają o angielskim. Że w jednej szkole mało płacą, a w innej jeszcze mniej. Średni zarobek za godzinę angielskiego to 600 dolarów tajwańskich – 6 razy więcej niż zarabiają sprzedawcy w sklepie spożywczym „7/11”. Narzekanie jest jednak polską cechą narodową, przy spotkaniu z Polakiem stwierdzenie, że jest źle, należy więc uznać za narodowe powitanie i przejść nad tym do porządku dziennego. Niemka z mojej grupy, mimo że jej angielski jest perfekcyjny, nie bierze nawet pod uwagę opcji uczenia angielskiego na Tajwanie.

- Przecież to nielegalne – stwierdza. – Poza tym nie jestem native-speakerem, jak mogłabym tak oszukiwać ludzi?

21- letnia Australijka również nie rozumie tego systemu.

- Pracować nielegalnie, jak to?

Poza tym przyjechała na Tajwan tylko na trzy miesiące w ramach młodzieńczego poznawania świata. Nie musi pracować, podróże sponsoruje jej babcia.

——————–

Klasa podzieliła się na milczących Azjatów i krzykliwych białasów. Grupę pokornych milczków stanowią dwie Wietnamki i dwie Japonki. I choć w istocie pochodzą z dwóch odrębnych światów, gdzie Japonki wyglądem i obyciem przypominają mieszkańców Europy Zachodniej a Wietnamki barbarzyńców ze wschodnich prowincji cesarstwa europejskiego, w zetknięciu z białymi stają się jednością. Także różnice między białymi, które w Europie urastają do rangi bariery nie do przebicia, tutaj stają się nieistotne. W zetknięciu z kulturą Azji – tak Francuz, Amerykanin, Anglik czy Polak – to jedna rodzina: nadpobudliwa, pewna siebie, zarozumiała. Niemka nie rozumie czegoś, to pyta. Pyta pięć razy.

- A dlaczego w konstrukcji zdaniowej: nin gui xing? (jak się Pan nazywa?) nie używa się formy „ma” na końcu zdania, która implikuje pytanie?

Pani nauczycielka nie wie co odpowiedzieć. W azjatyckiej kulturze nauczyciel jest autorytetem, któremu wierzy się na słowo i nie zadaje pytań.

- Tak już jest w języku chińskim – odpowiada pani.

- Ale dlaczego tak jest? – kontynuuje Niemka.
- No właśnie dlaczego? – wtrąca się Włoszka.

W języku chińskim bezpośrednie wyrażanie o kimś lub o czymś negatywnych opinii jest nie na miejscu, dlatego zdanie: „Nie lubię czegoś” zastępuje się wyrażaniem „Lubię coś, ale nie za bardzo”. Okrężnik ten jest kluczem do zrozumienia kultury Azji.

Ćwiczenie form przymiotnikowych: wysoki, miły, piękny, duży. Pani zadaje pytanie: Czy Ameryka jest piękna i duża? W języku chińskim Ameryka w dosłownym tłumaczeniu oznacza „piękną krainę” – mei guo. Pytanie czy Ameryka jest piękna ma zatem charakter czysto retoryczny. Odpowiadamy chórem, że Ameryka jest piękna i duża, przy czym po białej, krzykliwej części klasy nie widać przekonania w recytacji.
Pani pyta również czy Tajwan jest mały. Odpowiadamy, że Tajwan jest mały. Pani czerwieni się. Najwłaściwsza odpowiedź powinna brzmieć: Tajwan jest nie za duży. Pani przeprasza, że Tajwan jest mały.

Niemka ma odpowiedzieć czy Wietnamka jest wysoka. Ta spogląda na Wietnamkę i stwierdza, że Wietnamka jest wysoka. Pani każe Wietnamce wstać i stwierdza, że jest „nie za wysoka”, gdyż z natury wiadomo, że Azjatki wysokie nie są. Wysocy są Amerykanie, Niemcy, Holendrzy, Australijczycy. Australijka burzy jednak wszystko, stwierdzając, że nie jest wysoka. Pani poprawia Australijkę.

- Właściwa odpowiedź powinna brzmieć „Jestem wysoka”.

Australijka zamiast się zgodzić, staje obok Wietnamki. Wietnamka jest minimalnie wyższa – na oko 165 cm wzrostu.

Przerwa na kawę. Do stolika dosiada się Grek. Mówi, że nazywa się „Christos” – coś między Krzysztofem a Chrystusem. Z miejsca zaznacza, że ma poglądy prawicowe.

- Europa jest prawicowa – stwierdza.

- Jak najbardziej – wtóruje mu Włoszka. Siedząca naprzeciwko Japonka siedzi cicho i tylko uśmiecha się. Włoszka pyta dlaczego Polacy i Rumuni, którzy przyjeżdzają do Włoch są tacy straszni. Odpowiadam, że Japonka świetnie mówi po angielsku, na dodatek z amerykańskim akcentem. Japonka trzy razy zaprzecza i przeprasza. Niemce na Tajwanie nie podoba się to, że mężczyźni chodzą po ulicach z małymi parasolkami. Włoszka przyznaje, że Japonka ma ładne buty i jest ciekawa gdzie takie można kupić.

Zobacz także:

Świat ludzi-ryb czy świat ludzi-pawi?

O Szopenie i kto wymyślił mleko sojowe

Kategorie: Opowiesci tajwanskie
Otagowane: , , , , ,

Ogłoszenie na temat stóp

wrzesień 9, 2008 · Dodaj komentarz

Mamy przyjemność ogłosić, że – według oficjalnych statystyk generowanych przez platformę wordpress.com – największą popularnością na blogu “kuba station” cieszy się post na temat krępowania stóp a najczęściej wyszukiwanymi tematami są tutaj: stopy i tortury. Gratulujemy i zapraszamy do oglądania nowych postów.

Czytaj więcej o torturach oraz stopach i ich krępowaniu w temacie:
Małe Złote Lilie

Kategorie: Zapiski Koziolka Matolka
Otagowane: , , , ,

O bieganiu, wykładach i grze w głodnego niedźwiedzia

wrzesień 9, 2008 · Dodaj komentarz

Życie to bieganie w kółko przez płotki. Nieważne czy na krótkich czy na długich dystansach. Bieg się nigdy nie kończy, gdyż osiągnięcie jednego celu, rodzi za chwilę pragnienie zdobycia drugiego. Niezależnie od miejsca czy okoliczności wszystko zamyka się w schemacie – startu, przeszkód i mety. Cała sztuka polega na znalezieniu własnego rytmu biegu i regularnych ćwiczeniach kondycyjnych – dzięki temu – przyzna to chyba każdy długoletni biegacz – przebiegnięcie po raz setny tego samego okrążenia i przeskoczenie przez płotek staje się nie tyle męczarnią, co prostą radością.

Zostałem studentem po raz enty. Po raz enty wkroczyłem też w świat chłopięco-dziewczęcych gier, zadań domowych i testów. Wcześniej schemat ten na pewno by mnie drażnił. Po latach zacząłem wreszcie spoglądać na to w jasnych barwach. Wiedziałem już, że każda ucieczka z jednego miejsca jest ucieczką nie tyle w próżnię własnych idealnych wyobrażeń, co w inne miejsce – rządzące się tymi samymi, ludzkimi prawami. Nie było sensu szukać dziury w całym. Studentki były przecież zgrabne, studenci przystojni, a zadania domowe i testy łatwe. Do dziesięciu obowiązkowych godzin nauki chińskiego tygodniowo – uprawniających do pozostawania w Tajwanii – rząd tajwański niespodzianie doliczył jednak pięć godzin dodatkowych. Początkowo wydawało się to za wiele w połączeniu z dwunastoma godzinami uczenia angielskiego tygodniowo. Szkoła szybko pomogła mi jednak uporać się z tym problemem, organizując codziennie półtoragodzinne wykłady. Jako że urzędnicy państwowi nie sprecyzowali o jakie konkretnie godziny chodzi, półtora godziny było liczone jako godziny dwie tzw. akademickie. W ten sposób – oprócz obowiązkowych dziesięciu godzin zajęć grupowych tygodniowo – wystarczyło przesiedzieć przez dwa dni półtorej godziny na wykładach oraz w ten sam lub inny dzień jedną godzinę w bibliotece (godzina w bibliotece była już niestety liczona w systemie uniwersalnym – 60 minutowym), by na mocy prawa dostać przedłużenie wizy.

Na pierwszym wykładzie udało mi się wreszcie pobić rekord w grze „Hungry Bear”, zainstalowanej na mym telefonie komórkowym. Gra polegała na tym, żeby tak sterować niedźwiedziem, aby zjadał jak najwięcej – biegających po ekranie – mniejszych od siebie, leśnych zwierzątek. Podczas gonienia zwierzątek mniejszych, trzeba było mieć się jednak cały czas na baczności – spotkanie ze zwierzętami większymi mogło się skończyć utratą mocy lub nawet śmiercią. Gdy niedźwiedź złapał odpowiednią ilość wiewiórek i zajęcy, robił się większy i był już w stanie zjadać zwierzęta duże – jelenie a nawet dziki. Natomiast gdy w porę nie udało mu się dogonić biegającego po ekranie pożywienia, robił się coraz mniejszy, aż w końcu umierał z głodu.

Zobacz także:

Zen Koziołka Matołka

Teoria poznania ucznia Jana

Kategorie: Opowiesci tajwanskie
Otagowane: , , , ,

Wrzesień zamiast Polskę zobaczyć

wrzesień 8, 2008 · Dodaj komentarz

westerplatte1

Normalnie byłaby rocznica napaści Niemiec na Polskę. Westerplatte. Msze za ojczyznę, wręczanie orderów i składanie wieńców. Tajwańczycy jednak mają to gdzieś. Drepczą swoimi małymi nóżkami po małych chodnikach jak gdyby nigdy nic. Tymczasem uniwersytet wita nowych zagranicznych studentów. Spędzono ich wszystkich do jednej sali. Zainkasowano pieniądze. Wydano legitymacje. Puszczono film reklamujący szkołę. Młodzież pierwszej klasy – biała, czarna, różowa. Bananowe dziewczęta z Ameryki Pd. Białe chłopaki z USA, Australii, Kanady. Też niezbyt druga wojna im w głowie. Chłopaki, miast rocznicowej powagi, zerkają zalotnie na dziewczęta a dziewczęta nieskromnie odśmiechają się (gdzież w nich te bohaterskie powstańcze sanitariuszki?!) do chłopaków. Samych Azjatów jest na sali stosunkowo mało. W większości Japończycy i Wietnamczycy. Dwa światy, przez białych sprowadzane ze względu na kolor skóry do wspólnego mianownika. Grzeczni i rozsądni. Uczą się, bo chiński to przecież przyszłość.

W zatłoczonej po brzegi windzie spotkałem małego Wietnamczyka z poprzedniej szkoły. W papierniczym kupiłem dwa zeszyty po 44 dolarów każdy. W spożywczym – filet z rekina za 46 i coca-colę za 25.

Zobacz również: Jak teacher Jeff został uczniem

Kategorie: Opowiesci tajwanskie
Otagowane: , , , , ,