ku nowoczesności szklanych wieżowców
Liczący 200 lat dom rodziny Lin postawiono zburzyć i na jego miejsce postawić budynek nowy – czysty, prosty, duży, szklany. Historycy sztuki zaczęli jednak napominać, że zburzenie tak starego budynku byłoby świętokradztwem. Aby uciszyć protesty, stary dom postanowiono nie tyle zburzyć, co cegła po cegle rozebrać. W ten sposób dom rodziny Lin przeleżał sześć lat w magazynach, aż końcu znaleziono miejsce, gdzie można by go przenieść. Po latach stary-nowy dom powrócił do życia. W 2000 roku otworzono go jako historyczne muzeum Lin Ai Tai.
Kogoś kto szukałby na Tajwanie historycznych pałaców czy egzotycznej, orientalnej architektury spotka niemałe rozczarowanie. Muzeum Lan Ai Tai jest jednym z nielicznych pozostałości dawnego świata w Tajpej. Szok przeżyje zwłaszcza Europejczyk, wychowany wśród pamiętających zeszłe stulecia kamienic. Znane Chińskie przysłowie głosi bowiem: póki nie odjedzie stare, nie przyjdzie nowe (Jiude bu qu, xinde bu lai). W Chinach większość zabytków przeszłości zburzono w latach 60. podczas rewolucji Mao, aby na ich gruzach zbudować, nowy, wspaniały świat kołchozów i radzieckich z ducha molochów. Gdy w latach 80. uznano, że Mao był jednak omylny, doceniono władze pieniądza i postanowiono – specjalnie dla zachodnich turystów – odbudować na nowo cały zespół pałacowy w Pekinie, znany pod nazwą Zakazanego Miasta. Z kolei miejsce socrealistycznych molochów zastąpiły szklane, zasłaniające niebo drapacze chmur – symbol współczesnych Chin a zarazem komunikat w stronę Zachodu: może i w XIX wieku daliśmy się wam zepchnąć w wyścigu cywilizacyjnym na boczny tor, przyszłość jednak należy do nas.
Tajwan – przed przybyciem tu w 1949 roku Czang Kai Szeka z cała falą uciekinierów z komunistycznych Chin kontynentalnych – był jedynie rolniczą prowincją Chin, którą trzeba było w latach 50.tych XX wieku budować niemal od zera. W ten sposób zaczęły wyrastać tu jak grzyby po deszczu ascetyczne budynki mające być przejściowym domem – do czasu powrotu na kontynent – dla dwóch milionów uciekinierów z Chin. Trochę później, gdy wiadomo już było, że żadnego powrotu na kontynent nie będzie a Tajwan zaczął przeżywać gospodarcze prosperity, uznano, że wysokie, szklane budynki są tym, co czyni nowoczesnym i liczącym się w świecie. W ten sposób architektonicznym symbolem Tajwanu stał się zbudowany w 2003 roku, liczący 101 pięter, budynek Taipei 101. Jego wygląd zewnętrzny przepełniono detalami nawiązującymi do sukcesu finansowego. Wyróżnione sekcje, które wielu przypominały pęd bambusa, w rzeczywistości przedstawiały złote sztabki używane w starożytnych Chinach w charakterze waluty przez rodzinę królewską. Każda z 8 sekcji miała 8 pięter – liczba 8 brzmiała bowiem w języku chińskim jak słowo “dużo zarabiać” i uważana była za liczbę przynoszącą szczęście. Na każdym boku budynku znajdowało się koło symbolizujące monetę.
Hiper-zakupionizm
Człowiek Zachodu przemierzający Daleki Wschód w poszukiwaniu duchowej przeciwwagi dla zachodniego materializmu napotyka kolejne wielkie rozczarowanie – napotka tu jeszcze większy niż na Zachodzie kult pieniądza i konsumpcjonizm. Co prawda kult pieniądza i konsumpcjonizm nie są na Zachodzie czymś nieznanym, wywodzą się przecież właśnie z Zachodu. Jednak wraz z powstawaniem kapitalizmu na Zachodzie i rewolucją przemysłową XIX wieku powstawała krytyka tegoż kapitalizmu, znana najszerzej pod nazwami socjalizmu i komunizmu. Dzięki tym ruchom kapitalizm zaczął przybierać ludzkie formy, a sam konsumpcjonizm czy wyrastająca z tego samego pnia kultura popularna spotkały się w szeroką krytyką ruchu kontrkulturowego pod koniec lat 60. XX wieku i ruchu alterglobalistycznego mniej więcej od początku 2000 roku.
Tymczasem Zachodni kapitalizm zaczął rozwijać się w Azji swoja własną droga. Azjaci – wychowani w kulcie pracy i posłuszeństwa – przejęli zachodni kult pieniądza i bogacenia się, nie dopuszczając jednak krytyki tych zjawisk. Paradoksalnie socjalistyczne Chiny są dziś krajem kapitalistycznym, bez charakterystycznych dla Europy zabezpieczeń socjalnych.
Zadziwiający dla przybysza z Zachodu jest brak na ulicach Tajwanu zbuntowanej młodzieży oraz bezkrytyczny materializm i konsumpcjonizm całego społeczeństwa. Staje się zrozumiale dopiero po poznaniu tradycji i mentalności Chińczyków – mentalności posłuszeństwa i ciężkiej pracy.
Tym samym spotykające się z szeroką krytyką na Zachodzie firmy takie jak McDonald, KFC, Coca-Cola czy Starbucks otaczane są tu kultem i prestiżem, a jakakolwiek uwaga krytyczna na ich temat jest po prostu niezrozumiała. To samo tyczy się gwiazd typu Paris Hilton czy małżeństwa „Posh” Beckhamów. Podczas gdy termin „Posh” w Wielkiej Brytanii ma wyraźne zabarwienie negatywne i oznacza kogoś bogatego, ale zarazem próżnego i głupiego, na Tajwanie bycie „Posh”, bycie takim jak Beckhamowie i Paris Hilton, stało się ideałem nastolatków i obiektem szacunku dorosłych – cóż bowiem jest złego w byciu bogatym i sławnym? Prawie nikt nie zajmuje się tutaj graffiti, ekologią czy prawami zwierząt i wegetarianizmem (z wyjątkiem buddystów). Nikt nie awanturuje się wieczorami na ulicach. Nikt normalny nie ubiera na przekór rodzicom dziurawych, brudnych spodni ani nie wycina sobie na głowie prowokacyjnych fryzur. I ten zupełny brak buntu i zadziorności aż razi w oczy. Jakikolwiek bunt jest bowiem w kulturze chińskiej nie tyle przestępstwem, co wykroczeniem moralnym, wykroczeniem przeciwko grupie, czyli przeciwko samemu sobie. Jeśli już brudne spodnie, to znanej, drogiej marki – wybrudzone produkcyjnie. Jeśli irokez, to idealnie przystrzyżony – w renomowanym salonie fryzjerskim. Kultura niezależna czy alternatywna funkcjonuje tu jedynie jako część kultury popularnej, wydestylowana ze swej istoty, czyli nonkonformizmu i buntu – czegoś co dla Chińczyka jest po prostu niezrozumiałe.
Zobacz tez: Pink Rock Movement oraz Swiat ludzi-ryb czy swiat ludzi-pawi?


2 odpowiedzi jak dotąd ↓
Marcin Kurek // maj 8, 2008 @ 4:26 pm |
wczoraj oglądałem film o buncie młodych w latach 68 “zbudować świat jakiego świat nie widział”.
polecam do pobrania ze strony http://www.alterkino.scenaonline.org
co do konsumpcji masowej to polecam do pobrania z tej samej strony “The Yes Men”
kuubaa2 // maj 9, 2008 @ 1:25 am |
No wlasnie 68 rok. Zastanawia mnie ten rok 68. W historii musza istniec punkty zwrotne, jakies przesilenia – w 68 to sie wlasnie stalo: Paryz 68, San Francisco 68 – narodziny ruchu kontrkulturowego i hipisowskiego. W Polsce jakby z zupelnie innej bajki protesty po zdjeciu Dziadow Dejmka. W Chinach “rewolucja Mao”.
A propos filmow ostatnio ogladam duzo kina europejskiego. Filmy warte polecenia:
1. 4 miesiace, 3 tygodnie i 2 dni – rumunski. swietny. zrobiony za male pieniedze. zlota palma w cannes
2. edge of heaven – niemiecko-turecki rez. Fatih Akin – Niemiec tureckiego pochodzenia. Tego samego goscia: Glowa w mur – podobna tematytka – Turcy w Niemczech
3.persepolis – animowana ekranizacja komiksu marjane satrapi – iranki mieszkajcej we francji. swietne spojrzenie na iran, otwierajace oczy na tamten swiat.
4. kontrolerzy – wegierski. trainspotting w wegierskim metrze.
5. dziecko (l’enfant) – rez. bracia dardenne. belgijski. realistyczny, wrecz dokumentalny, prosty w formie. zlota palma w cannes.
6. the wind that shakes the barley – rez ken loach. brytyjskie kino spoleczne. geneza ira i wojny domowej w irlandii. zlota palma w cannes.
7. sconosciuta – wloski.
8. the lives of others – niemieckie rozliczenie w komuna. ciekawy dla zrozumienia tamtej epoki.
9. jestem – polski. rez. doraota kedzierzawska. swietne polaczenie realizmu z poezja.
z kina nieeuropejskiego polecam
XXY – argentynski. ascetyczny i chlodny. az mnie ten chlod zdziwil w przypadku kina poludniowoamerykanskiego.
malzenstwo tui (tuya’s marriage) – chinski. o zyciu na mongolskiej pustyni.