Kuba Station

Zen Koziołka Matołka

maj 5, 2008 · 1 komentarz


Zen Koziołka Matołka

W nocy spadł wielki deszcz i powietrze zrobiło się lżejsze. Rano pod blokiem w strugach deszczu robotnicy w kaskach ścięli wielkie drzewo. Mieszkańcy przyglądali się obojętnie znikającemu drzewu a ja przyglądałem się mieszkańcom. Nagle odcinana gałąź z hukiem spadła na ziemie. W tym samym momencie dotarło do mnie, że świat polski i chiński w żaden sposób się nie łączy. Moje opisywanie tego świata – nawet jeśli przybierze formę fotograficznego reportażu – będzie dla kogoś, kto tu nigdy nie był, jedynie bajką, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Tymczasem mimo bajkowych dekoracji, życie w tym świecie jest jak najbardziej prawdziwe. Ani lżejsze, ani cięższe. Ani łatwiejsze, ani trudniejsze. Nie zwolnione z trosk, potrzeb i marzeń. Takie samo jak gdziekolwiek indziej – jak w małym miasteczku w Polsce, nadmorskim kurorcie w Hiszpanii czy w szkockim Edynburgu. Towarzyszy mu takie samo przedzieranie się przez sklepowe regały w poszukiwaniu obiadu czy kolacji. Takie samo codzienne wleczenie się do pracy w celu zdobycia pieniędzy. Ta sama wymiana spojrzeń z przypadkowymi ludźmi w poszukiwaniu akceptacji i miłości. Stare pragnienia podroży do dalekich krain zostają zastąpione przez inne. Nie znikają tez stare lęki, kompleksy i uprzedzenia, ale powracają w nowych – tych samych – sytuacjach i ludziach. Nie są bowiem związane z jakimś konkretnym miejscem na Ziemi, przed którym można uciec, ale są częścią nas – jak nowotwór.

Z ciągle nowymi pragnieniami i wiecznym nienasyceniem przypominamy nierozgarniętego, groteskowego Kozioła Matołka, błąkającego się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa – koziołkowego raju, gdzie kują kozy. Tak jak Koziołek Matołek gnamy z miejsca na miejsce, nie zdając sobie sprawy z tego, że nasz wymarzony Pacanów jest zawsze i wszędzie na wyciągnięcie ręki. Pacanów jest w nas.

Piąstki Liliputów przed nosem olbrzyma

Im dalej krainy są od siebie usytuowane, tym wyobrażenia o nich odleglejsze są od prawdy. O Polsce właściwie nic na Tajwanie nie wiadomo. Niektórzy przebąkują, że komunizm, że Europa. I tyle. Nasza wiedza na temat Tajwanu jest przy tym podobna – jedzenie psów, masaże i produkcja elektroniki. Co wiemy z kolei o Chinach kontynentalnych? Bieda, komunizm i łamanie praw człowieka. Ma to tyle wspólnego z prawdą o Chinach, ile stwierdzenie, że Polska to kraj w stu procentach homofobiczny i antysemicki.

Polacy w napominaniu Chin przypominają przy tym mieszkańców Krainy Liliputów z „Podróży Guliwera” Johnatana Swifta, wygrażających małymi piąstkami 30-razy większym od siebie olbrzymom. Lilipucie wygrażanie olbrzymom leży jednak od wieków w polskiej naturze, tak samo jak i lilipucia ignorancja, nie pozwalająca dostrzec, że oto Chiny to twór o wiele bardziej skomplikowany niż komunizm, bieda i łamanie praw człowieka, wyrastający właśnie na mocarstwo, z czego bardzo dobrze zdaje sobie sprawę USA i Europa Zachodnia, przygotowując się na starcie z olbrzymem. Znajomość Chin jest przy tym na Zachodzie dość spora, o czym świadczą setki anglojęzycznych publikacji na ten temat oraz tysiące amerykańskich i brytyjskich studentów uczących się na chińskich uniwersytetach. W Polsce wiedzą więcej jedynie studenci studiów wschodnich i politolodzy. Poza tym – bida i komunizm.


Kategorie: Zapiski Koziolka Matolka
Otagowane: , , , , , ,

1 odpowiedź jak dotąd ↓

Skomentuj