Zen Koziołka Matołka
Zen Koziołka Matołka
W nocy spadł wielki deszcz i powietrze zrobiło się lżejsze. Rano pod blokiem w strugach deszczu robotnicy w żółtych kaskach ścięli wielkie drzewo. Mieszkańcy przyglądali się obojętnie znikajacemu drzewu a ja przygladalem sie mieszkancom. Nagle odcinana galaz z hukiem spadla na ziemie. W tym samym momencie dotarlo do mnie, że swiat polski i chiński w zaden sposob sie nie laczy. Moje opisywanie tego świata – nawet jeśli przybierze formę fotograficznego reprortazu – będzie dla kogoś, kto tu nigdy nie był, jedynie bajką, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
Tymczasem mimo bajkowych dekoracji, życie w tym świecie jest jak najbardziej prawdziwe. Ani lzejsze, ani ciezsze. Ani latwiejsze, ani trudniejsze. Nie zwolnione z trosk, potrzeb i marzen. Takie samo jak gdziekolwiek indziej - jak w małym miasteczku w Polsce, nadmorskim kurorcie w Hiszpanii czy w szkockim Edynburgu. Towarzyszy mu takie samo przedzieranie sie przez sklepowe regaly w poszukiwaniu obiadu czy kolacji. Takie samo codzienne wleczenie sie do pracy w celu zdobycia pieniedzy. Ta sama wymiana spojrzen z przypadkowymi ludzmi w poszukiwaniu akceptacji i milosci. Stare pragnienia podrozy do dalekich krain zostają zastąpione przez inne. Nie znikaja tez stare lęki, kompleksy i uprzedzenia, ale powracaja w nowych - tych samych - sytuacjach i ludziach. Nie są bowiem związane z jakimś konkretnym miejscem na Ziemi, przed którym można uciec, ale są częścią nas - jak nowotwór.
Z ciagle nowymi pragnieniami i wiecznym nienasyceniem przypominamy nierozgraniętego, groteskowego Kozioła Matołka, blakajacego sie po calym swiecie, aby dojsc do Pacanowa – koziołkowego raju, gdzie kują kozy. Tak jak Koziołek Matołek gnamy z miejsca na miejsce, nie zdając sobie sprawy z tego, że nasz wymarzony Pacanów jest zawsze i wszędzie na wyciągnięcie ręki. Pacanow jest w nas.
Piąstki Liliputów przed nosem olbrzyma
Im dalej krainy są od siebie usytuowane, tym wyobrażenia o nich odleglejsze są od prawdy. O Polsce właściwie nic na Tajwanie nie wiadomo. Niektórzy przebąkują, że komunizm, że Europa. I tyle. Nasza wiedza na temat Tajwanu jest przy tym podobna – jedzenie psów, masaże i produkcja elektroniki. Co wiemy z kolei o Chinach kontynentalnych? Bieda, komunizm i łamiąnie praw człowieka. Ma to tyle wspólnego z prawdą o Chinach, ile stwierdzenie, że Polska to kraj w stu procentach homofobiczny i antysemicki.
Polacy w napominaniu Chin przypominają przy tym mieszkańców Krainy Liliputów z „Podróży Guliwera” Johnatana Swifta, wygrażających małymi piąstkami 30-razy większym od siebie olbrzymom. Lilipucie wygrażanie olbrzymom lęży jednak od wiekow w polskiej naturze, tak samo jak i lilipucia ignorancja, nie pozwalająca dostrzec, że oto Chiny to twor o wiele bardziej skaplikowany niz komunizm, bieda i lamanie praw czlowieka, wyrastający właśnie na mocarstwo, z czego bardzo dobrze zdaje sobie sprawę USA i Europa Zachodnia, przygotowując się na starcie z olbrzymem m.in. przez rozszerzanie Unii Europejskiej. Znajomość Chin jest przy tym na Zachodzie dość spora, o czym świadcza setki anglojezycznych publikacji na ten temat oraz tysiące amerykańskich i brytyjskich studentów uczących się na chińskich uniwersytetach. W Polsce wiedza wiecej jedynie studenci studiow wschodnich i politolodzy. Poza tym - bida i komunizm.
Na razie wzajemne stosunki Zachodu ze Wschodem regulowane są przez rynek. Nikt nie wie jednak czy czy centrum cywilizacyjne globu nie przesunie się za kilkadziesiat lat właśnie na Daleki Wschód a jezyk chinski nie stanie sie tak popularny w XXI wieku jak angielski w XX wieku, francuski w wieku XVIII czy łacina w średniowieczu.
Brak komentarzy
Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy.
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz


