Podczas gdy za najmodniejszą maksymę świata zachodniego można uznać sformułowanie “Express Yourself” (Wyrażaj siebie), maksymą Wschodu będzie coś zupełnie przeciwnego – „Hide Yourself” (ukrywaj siebie).
Za zachodnimi hasłami: „Bądź sobą”, „Bądź autentyczny”, „Bądź asertywny”, „Wyrażaj siebie” stoi przeświadczenie, że tłumienie emocji prowadzi do zaburzeń psychicznych. Tymczasem na Wschodzie publiczne wyrażanie emocji – mimo wzorowaniu się na stylu bycia świata zachodniego – jest wciąż w złym tonie. Chińskie i tajwańskie nastolatki są zatem grzeczne i czyste, dorośli z kolei są posłuszni i powściągliwi, za czym stoi konfucjańska z ducha teoria posłuszeństwa wobec autorytetu (rodzica, państwa, władcy) i nadrzędności interesów grupy ponad interesem jednostki. Dlatego też w historii Chin bardzo rzadko dochodziło do otwartych buntów czy rewolucji, które zdarzały się notorycznie w najnowszej historii Europy. Buntu wśród ludzi Wschodu nie dało się jednak zupełnie stłumić. Schodził on do podziemi, przybierając formę tajnych stowarzyszeń i spisków, które z czasem skrytobójczo obalały władcę-ciemiężyciela.
Ekstrawertyzm kulturowy Zachodu stoi więc w opozycji do introwertyzmu Wschodu, niemniej w tym wszystkim ani jedna ani druga strona nie wydaje się być do końca zadowolona. Okazało się bowiem, że Zachód ze swoim kultem indywidualizmu i wolności jednostki do „wyrażania siebie” zabrnął w ślepą uliczkę. Nie uwzględniono bowiem, że kult jednostki i co za tym idzie podważenie autorytetów (Boga, władcy, rodziny) na dłuższą metę jest dla owej jednostki psychicznie nie do zniesienia. Co z tego, gdy „wyrażamy siebie”, „jesteśmy sobą” i „jesteśmy autentyczni”, gdy tak naprawdę nie wiemy kim jesteśmy? Zachód odczuł zatem potrzebę głębi, zwracając się w stronę wschodniego introwertyzmu – w postaci buddyzmu, jogi czy pielgrzymek do Tybetu i Indii.
Tymczasem Wschód jakby na przekór, nie dostrzegając tego, czym tak zachwyca się w nim samym Zachód – odczuł potrzebę zweryfikowania swojej niepisanej maksymy „ukrywaj siebie”. Okazało się bowiem, że publiczne niewyrażanie emocji wcale nie oznacza, że wszyscy są zadowoleni i szczęśliwi. Za kamiennymi twarzami kryją się bowiem w istocie wielkie emocje, czego dowodem jest potężna liczba depresji i samobójstw , która dotyka społeczeństwa Japonii, Tajwanu czy Chin. Cóż gdy mamy oparcie w autorytetach, gdy nasze prawdziwe emocje, nasze prawdziwe Ja jest stłumione? Uczmy się „wyrażać siebie”, tak jak robią to uśmiechnięci, pewni siebie ludzie Zachodu. Pielgrzymujmy do mekki szczęśliwości w USA, Francji i UK.
Zobacz także: Bogaci i grzeczni
0 odpowiedzi jak dotąd ↓
Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.